Niewielka brytyjska wytwórnia płytowa Nimbus Records osiągnęła nieco legendarny status w audiofilskim kręgu dzięki ekskluzywnym wydaniom płyt winylowych pod marką „Supercut”, które były dostępne tylko za pośrednictwem sprzedaży wysyłkowej za pośrednictwem czasopism „Practical Hi-Fi” oraz „Hi-Fi Today” na początku lat osiemdziesiątych. Dziś spotykane są już tylko na portalach aukcyjnych, a wśród nich największe zainteresowanie (a co za tym idzie i ceny) notują egzemplarze Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band, osiągające zazwyczaj ceny przekraczające tysiąc dolarów!
Wszystkie wydania tzw. Nimbus Supercut były dostępne tylko w ograniczonych ilościach, około 1000 sztuk na tytuł i dlatego wiele z nich jest dzisiaj rzadko wystawianych na sprzedaż. Charakteryzują się wyjątkową jakością dźwięku i stąd są wysoko cenione przez koneserów.
Nimbus zauważył w środowisku audiofilskim potrzebę wysokiej jakości płyt w okresie, gdy inne wytwórnie korzystając z surowca kiepskiej jakości tłoczyły ogromne nakłady popularnych tytułów. Nic dziwnego, że winyle o podwyższonej jakości audio szybko nabrały odpowiedniej renomy. Zlecono więc produkcję wyjątkowo czystych płyt, które są praktycznie pozbawione szumów.
Dodatkowo do tych wyjątkowych edycji wytwórnia postarała się o dostęp do oryginalnych taśm-matek, a potem korzystając z najlepszych dostępnych procesów masteringu starano się zbliżyć jak najbliżej do dźwięku rejestrowanego w studio podczas nagrań.

Ze względu na niewielkie ilości wyprodukowanych sztuk są one często droższe niż audiofilskie płyty LP z innych wytwórni, ale wysokie ceny można uzasadnić wyjątkową jakością tłoczeń i faktem, że mają one tendencję do wzrostu wartości w miarę upływu czasu i jako takie są uważane przez niektórych audiofilów za inwestycje.
Wśród najpopularniejszych i najbardziej poszukiwanych dzisiaj Supercutów Nimbusa są albumy: Wish You Were Here grupy Pink Floyd, Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band Beatlesów oraz Band on the Run Paula McCartneya i jego zespołu Wings.
Pod względem technicznym Nimbus Supercut to popis inżynieryjnej precyzji. Podczas gdy standardowe wydania często cierpiały na kompresję, by igła nie wyskakiwała z rowka na tańszych gramofonach, Nimbus pozwolił muzyce „oddychać”. Jak zauważył jeden z inżynierów dźwięku pracujących przy projekcie: „Nie próbowaliśmy ulepszyć Beatlesów. Chcieliśmy po prostu usunąć barierę między słuchaczem a taśmą master”. To podejście sprawiło, że bas w „A Day in the Life” nie jest tylko słyszalny, ale wręcz odczuwalny fizycznie, a słynne finałowe uderzenie w fortepian wybrzmiewa o kilka sekund dłużej, niż mogłeś przypuszczać.
Dziennikarze muzyczni z tamtej epoki często podkreślali, że Nimbus Supercut zmienia percepcję instrumentarium George’a Martina. Słuchając „Lucy in the Sky with Diamonds” na tym tłoczeniu, nagle zdajesz sobie sprawę z tekstury syntezatora Lowrey i subtelnych pogłosów, które w standardowych wersjach zlewają się w jedną masę. To doświadczenie porównywalne do zdjęcia starego werniksu z obrazu mistrza. Kolory stają się jaskrawsze, a szczegóły, które wcześniej były tylko domysłem, nagle nabierają ostrych konturów.

Kolekcjonerzy zwracają uwagę na jeszcze jeden istotny detal: okładkę. Choć graficznie identyczna z oryginałem, posiada ona charakterystyczną naklejkę „Nimbus Supercut”, która działa na audiofilów jak magnes. W świecie, gdzie detale decydują o wszystkim, nawet grubość kartonu użytego do produkcji tego wydania zdaje się szeptać: „jesteś w posiadaniu czegoś wyjątkowego”. To produkt z czasów, gdy jakość nie była kompromisem, a winyl wciąż był królem formatów, zanim CD zepchnęło go na margines na dwie dekady.
W przypadku Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band w produkcji zastosowano oryginalne brytyjskie okładki i etykiety (edycja tzw. two-box), a jedyne znaki pozwalające zidentyfikować płyty wyprodukowane przez Nimbus Records to naklejka na okładce i kody matrycy na obszarze „martwym” (run-out) płyty, które zawierają bardzo ważny dopisek „Nimbus England”.
Kody nadrukowane w tym samym miejscu to:
Strona 1: YEX 637-A1
Strona 2: YEX 638-B2
Czy warto wydać na to wydanie równowartość używanego samochodu? Jeśli zamykasz oczy i chcesz usłyszeć, jak John Lennon bierze oddech przed pierwszą frazą „Mr. Kite”, odpowiedź brzmi: tak. Nimbus Supercut to nie tylko muzyka, to dokumentacja technicznego szczytu możliwości epoki analogowej. Jak podsumował to niegdyś recenzent Stereophile: „To jest Pepper, o którym marzyli Beatlesi, zanim musieli go wtłoczyć w ramy komercyjnego winylu dla mas”.
Dziś, w dobie streamingu i cyfrowej wygody, Nimbus Supercut pozostaje bastionem dla tych, którzy wierzą, że muzyka zasługuje na najwyższą formę szacunku. To przypomnienie, że album Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band był nie tylko rewolucją kulturową, ale i dźwiękowym laboratorium, które dopiero na tak wybitnym tłoczeniu w pełni odsłania swoje tajemnice. Jeśli kiedykolwiek będziesz miał okazję go posłuchać, przygotuj się na jedno: po tym doświadczeniu żadna inna płyta nie będzie już brzmieć tak samo.
