Kolekcjoner winyli grupy Dire Straits to ma ciężkie życie! W internecie praktycznie nie istnieje żaden poradnik, który pomógłby rozpoznać oryginalne wydania – brakuje opisów okładek, etykiet, nie mówiąc już nawet o kodach matryc. Sam jestem hardcorowym fanem Marka Knopflera i wszystkich jego płyt solowych oraz zespołowych, więc kiedy zacząłem kolekcjonować jego albumy od razu odbiłem się od ściany.

Kiedy wpadła mi w ręce wczesna edycja płyty Dire Straits to zajęło mi trochę czasu zanim ustaliłem, że przypadkowo udało mi się kupić egzemplarz jednego z pierwszych dwóch brytyjskich tłoczeń – w sumie do dzisiaj nie do końca wiadomo jak wyglądała produkcja i na jakich etapach wykorzystywano różne matryce, więc nadal usiłuję dojść czy to było 1 czy 2 tłoczenie. To właśnie z tego powodu postanowiłem zbierać rozproszone po wielu źródłach informacje tak, aby z czasem powstał przewodnik dla tych, którzy chcieliby zorientować się w tym co jest w rzeczywistości oferowane w sklepach i na giełdach płytowych (sprzedawcy bardzo często mają powierzchowną wiedzę).
Zanim zaczniesz — słowniczek kolekcjonera
Pierwsze tłoczenie (first pressing): wydanie z oryginalnych matryc, w roku premiery, w kraju, gdzie wytwórnia prowadziła produkcję. Zdecydowany przedmiot pożądania.
Matryca (matrix): numer wytrawiony lub wybity w strefie wybiegu pomiędzy rysunkami a etykietą. Identyfikuje konkretne lacquery, z których zrobiono tłoczenie. Bez weryfikacji matrycy kupujesz w ciemno.
Run-out: potoczna nazwa tej samej strefy. Na dobrych pierwszych tłoczeniach widać tam często podpis inżyniera masteringu — RL (Robert Ludwig), WS (Wally Traugott), inicjały innych mistrzów.
OBI strip: japoński papierowy pasek owijający zewnętrzną stronę okładki. Dodaje wartości do każdego japońskiego wydania — bez OBI cena spada nawet o połowę.
Lacquer / Acetate: metal pokryty lakierem, w który mechanicznie wycina się matrycę. Z jednego lacquera powstaje kilka par matryc, z których tłoczy się płyty. Im niższy numer wariantu (A1/B1, A2/B2 itd.), tym bliżej oryginału.
Pierwszy album: Dire Straits (1978)

Dlaczego to jest święty Graal
Debut Dire Straits ukazał się w czerwcu 1978 roku nakładem Vertigo Records — wytwórni należącej do Phonogram, tej samej, która wtedy wydawała Genesis i Black Sabbath. Vertigo miało w tamtym czasie wyjątkowe podejście do produkcji fizycznej: solidny karton, wytłaczane okładki, wewnętrzne koperty z lyricami. I winyl — nie ta plastikowa półka, którą zalewano rynek od lat osiemdziesiątych, ale prawdziwa, gęsta masa.
Pierwsze brytyjskie tłoczenie (katalog: 9102 021, etykieta Vertigo z charakterystycznym „wirującym” logiem) jest tym, czego szukasz. Identyfikujesz je po kilku rzeczach. Etykieta powinna mieć pełen adres Phonogram Ltd. na stronie B, numer praw autorskich © 1978, i tekst „Made in England”. Na matrycy szukaj wariantu A1/B1 lub najniższego dostępnego, choć trzeba uczciwie przyznać, że polowanie na taki wariant matryc przypomina nieco szukanie igły w stogu siana. O wiele łatwie znaleźć egzemplarze z matrycami 9102021 1 Y//4 v 42004 (strona pierwsza) i 9102021 1 Y//4 v 42004 (strona druga), które są też z bardzo wczesnego tłoczenia. Niektórzy uznają je za pierwszy press.
Oryginalny album brzmi znaczenie lepiej niż późniejsze remastery. Gitary Knopflera mają ciepło, które późniejsze wersje cyfrowe wypychają trochę w górę pasma. Bas Johna Illsleya jest mięsisty, a Pick Withers brzmi jakby siedział trzy metry od ciebie.
Ceny i gdzie kupować
Na Discogs egzemplarze VG+ w okładce VG+ to wydatek rzędu 30–80 euro, zależnie od wariantu matrycy i kompletności (czy jest koperta wewnętrzna). NM/NM — jeśli trafisz — potrafi dobić do 150 euro, szczególnie jeśli koperta jest „głęboka” (wersje z wytłoczonym logo). eBay rządzi się swoimi prawami: aukcje wieloosobowe zdarzają się rzadziej, ale Buy It Now bywa i tańsze, i droższe od Discogsa jednocześnie. Trzeba za każdym razem sprawdzać. Od czasu do czasu coś ciekawego potrafi pojawić się na Allegro.
Japońskie wydanie z 1978 roku (Vertigo RJ-7301, z OBI) to inna historia — ceny od 60 do 200 euro, zależnie od stanu paska obi i samej płyty. Japończycy cięli swoje lacquery z taśm masteringowych i tłoczyli na znacznie cichszym winylu. Wielu audiofilów twierdzi, że japończyk debiutackiego krążka Dire Straits bije na głowę oryginał angielski pod względem czystości tła, choć nieco kosztem dynamiki zapisu.

Wersja amerykańska (Warner Bros. Records, 1978, BSK 3266) jest tańsza — zazwyczaj 15–40 dolarów za VG+ — ale cięta przez innych inżynierów, z inną masteringową perspektywą. Dobra na co dzień, ale to nie jest ten sam dźwięk.
Czego unikać: reissue z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych z etykietą Phonogram, z numerem matrycy A5 lub wyższym. Są ok, ale brzmią płasko. Jeśli okładka wygląda jak wydrukowana na drukarce biurowej — odpuść.
Communiqué (1979)
Album, który zawsze stoi w cieniu debiutanckiej płyty, a w sumie nie powinien. W końcu nagrany został na Bahamach pod okiem Jerrego Wexlera i Barrego Becketta — fachowców, którzy produkowali płyty Arethy Franklin i Boba Dylana. Brzmienie jest cieplejsze, niż na pierwszej płycie, choć dystans czasowy pomiędzy wydawnictwami był nieznaczny.
Pierwsze brytyjskie tłoczenie (Vertigo 9102 031) jest szukane podobnie jak pierwsza płyta, ale jest go na rynku trochę więcej, bo album sprzedawał się lepiej. Szukaj wariantu A1/B1, lub najbliżej tej numeracji. Ceny: 25–60 euro za VG+/VG+, do 100 Euro za NM (często się taki trafia).
Szczególnie ciekawe jest pierwsze tłoczenie holenderskie — Holandia była w tamtym czasie jednym z najlepszych europejskich producentów winylu, a tamtejsze fabryki Phonogram/PolyGram cieszyły się uznaniem z uwagi na wyjątkową ciszę tła. Jeśli trafisz na holendra A1/B1 w dobrym stanie — to skarb (ale raczej marne szanse).
Making Movies (1980)
Jakby nie patrzeć, przełom twórczy. Knopfler zawsze opowiadał historie, ale tu zaczął myśleć wręcz filmowo (stąd tytuł). „Romeo and Juliet”, „Tunnel of Love”, „Skateaway” — to już nie pub rock, to coś między kinowym soundtrackiem, a piosenką, której nie możesz się pozbyć z głowy.
Pierwsze brytyjskie tłoczenie (Vertigo 6359 034) to towar szczególnie pożądany. Najważniejsze dla tego albumu jest to, że nagrywano go w studiu Power Station w Nowym Jorku — i do tego studia do dziś wracają audiofile, bo miało specyficzną akustykę, którą słychać przez całe nagranie.
Bardzo poszukiwane jest wydanie Mobile Fidelity Sound Lab (MFSL), MFSL 1-178, 45 RPM, 2LP — limitowane, numerowane, wytłoczone na UHQR (Ultra High Quality Record). Jeśli trafisz na sealed (Mint), cena idzie w górę powyżej 200 dolarów. Używane, w NM — okolice 80–150 dolarów.
Ale jest sekret, o którym mówi się na forach audiofili: japońskie pierwsze tłoczenie (Vertigo 25PP-61, z OBI) bije MFSL w ciepłocie brzmienia. To nie jest powszechna opinia, ale jest głośna na Discogs i na amarkintime.org — głównym fan forum Knopflera. „Kupiłem MOFI zakładając, że to ostateczne słowo. Myliłem się — japoński bije go na głowę” — napisał jeden z użytkowników Discogsa. Japończyk kosztuje 60–150 euro z OBI w VG+/VG+.
Love Over Gold (1982)
Pięć utworów. Czterdzieści i kilka minut. Telegraph Road — prawie piętnaście minut ewolucji cywilizacji zamkniętej w jednym riffie. To album, przy którym audiofile stają nieruchomo z kieliszkiem w ręce i mówią: „tak właśnie powinno brzmieć nagranie”.
Pierwsze brytyjskie tłoczenie (Vertigo 6359 109, etykieta Vertigo) jest wyjątkowe, ale zaskakująco niedrogo wyceniane biorąc pod uwagę jakość nagrania — 30–80 euro za VG+. Powodem jest to, że wydanie to nagrywano analogowo, ale masteringowano z dużą dbałością w Londynie, i nawet późniejsze warianty matrycy brzmią całkiem dobrze.
Prawdziwy audiofil szuka tu jednak japońskiego oryginalnego wydania (Vertigo 25PP-60, 1982). Opinie na Discogs są jednoznaczne. „Mój ulubiony album Straitów — kupiłem wersję MOFI 45 RPM licząc, że będzie ostateczna. Jak się myliłem. Japończyk wyprzedza go jakościowo o kilka długości” — napisał jeden z recenzentów.
MFSL 2-469 (2LP, 45 RPM, numerowany) to jednak klasyk, który ma swoje miejsce. Ceny nowych sealed: 80–120 dolarów. Używane NM: 50–80 dolarów.
Specjalność dla poszukiwaczy: QUIEX II pressing — wydanie na winylu firmy QUIEX (specjalny, bardzo czysty stop PVC stosowany przez WEA Mfg.) z 1982 roku, katalog 23728. Tańsze niż japończyk, ale mające wielu zwolenników za wyjątkową ciszę. Można znaleźć za 20–40 dolarów w przyzwoitym stanie.
Alchemy: Dire Straits Live (1984)
Jedyna oficjalna płyta koncertowa zespołu z „klasycznego” okresu. Nagrana na dwóch koncertach w Hammersmith Odeon w Londynie, grudzień 1983. Lokomotywy tej płyty to „Sultans of Swing”, „Money for Nothing” (w wersji wcześniejszej niż albumowa), ale prawdziwy klejnot to „Tunnel of Love” — prawie trzynaście minut na żywo, w których Knopfler prezentuje najwyższy poziom wirtuozerii.
Pierwsze brytyjskie tłoczenie (Vertigo VERY 10, 2LP) jest pięknie zrobione — gatefold, doskonałe tekstury okładki. Ceny: 25–70 euro za VG+/VG+.
Australijskie wydanie (Vertigo PRISO 25) jest przez australijskich i europejskich kolekcjonerów cenione ponad przeciętną za wyjątkowo cichy winyl — można czasem trafić za 40–100 euro.
Brothers in Arms (1985)
I tu zaczyna się prawdziwa zabawa.
Brothers in Arms to ósmy najlepiej sprzedający się album w historii brytyjskich list przebojów. Sprzedano ponad 30 milionów sztuk! Był też pierwszym albumem, który przekroczył milion sprzedanych płyt CD. Wydano go dosłownie wszędzie. A to znaczy, że na rynku wtórnym jest mnóstwo — i że mnóstwo jest złych kopii udających dobre.
Pierwsze tłoczenie brytyjskie (Vertigo VERH 25)
Pierwsze wielkie wyzwanie to ustalenie, co właściwie jest „pierwszym tłoczeniem” w przypadku albumu, który wychodzi w dziesiątkach krajów jednocześnie. W Wielkiej Brytanii szukasz wersji z etykietą Vertigo VERH 25, tłoczonej przez PRS Ltd. Runout powinien zawierać „VERH 25 A-1” lub „A-2” po stronie A.
Ważna informacja dla audiofilów: na stronie matrycy szukasz etcha „Bilbo” lub „Tape One” — to sygnatury inżynierskie potwierdzające konkretne lacquery. Wariant z „VERH 25 B//4∇130” w runoucie strony B z etctem „Bilbo” to jeden z najbardziej poszukiwanych.
Cena: 20–50 euro za VG+. NM jest trudne do znalezienia — ten album grało się w kółko przez lata.
Specialty Records Corporation (Warner Bros. Records – 1-25264)

Kultowy pressing wśród audiofilów. Rozpoznajesz go po embossowanym „E A S T” wokół centralnego otworu po stronie B. Na matrycy powinno być „MASTERDISK” (tłoczone) i „RL” (wytrawione) — to podpis Roberta Ludwiga. Obie te cechy są dość łatwo dostrzegalne. Wystarczy wyjąć płytę z koperty o dokładnie obejrzeć z obu stron.
Ludwig wykonał w tym przypadku jedno ze swoich najlepszych cięć. Nie ma subtelności — ten pressing jest żywy, dynamiczny, Amerykanie nazywają to punchy. Basy w Money for Nothing niemal wbijają się w podłogę. Cena: 15–30 dolarów za VG+. NM coraz rzadsze, ale nadal można znaleźć poniżej 50 dolarów.
Japońskie pierwsze tłoczenie (Vertigo 28PP-24)
Japonia była dla Brothers in Arms szczególnym rynkiem — album sprzedał się tam wyjątkowo dobrze, a lokalne tłoczenia Phonogram Japan miały wzorową reputację. Ceny za VG+/VG+ z OBI: 50–120 euro. Bez OBI: 25–50 euro.
Box set 40th Anniversary (2025)
To nowość i trzeba o niej powiedzieć wprost. Pięciopłytowy deluxe box set z okazji 40-lecia Brothers in Arms zawiera album i wcześniej niepublikowany pełny koncert z Municipal Auditorium w San Antonio z 1985 roku. Opakowanie zawiera 16-stronicowy booklet z tekstami autorstwa Paula Sexton, opartymi na nowych wywiadach z Markiem Knopflerem, Johnem Illsleyem i Guyem Fletcherem.
Na Discogs box set osiągał ceny między 111, a 174 dolarów. Kolekcjonerzy doceniają przede wszystkim wcześniej niepublikowany materiał koncertowy — sam album brzmi solidnie, choć nie rewolucyjnie.
On Every Street (1991)

Ostatni studyjny album zespołu jest często niedoceniany. Muzycznie to bardzo dojrzała, momentami wręcz mroczna tematycznie płyta — Knopfler jest tu w całkowicie innym miejscu niż przy tworzeniu Brothers in Arms. Trudniejsza do polubienia, ale bogata w warstwy muzyczne i tekstowe.
Co ciekawe, „On Every Street” prawie nie ujrzało światła dziennego. Dire Straits początkowo rozpadło się we wrześniu 1988 roku po trasie koncertowej promującej album „Brothers in Arms” i po odejściu dwóch członków. W tym czasie Knopfler deklarował chęć pracy nad solowym materiałem; basista John Illsley również eksplorował inne obszary zainteresowań. Jednak decyzja Knopflera z 1989 roku o reaktywacji z pobocznym projektem Notting Hillbillies, grającym country, rozpaliła iskrę do reaktywacji głównego zespołu i stworzenia świeżej partii utworów. Sześć lat po „Brothers in Arms”, Knopfler, Illsley, klawiszowiec Alan Clark i klawiszowiec Guy Fletcher połączyli siły z muzykami sesyjnymi (m.in. perkusistą Dannym Cummingsem) i nagrali pożegnalny album DS.
Luksusowe holenderskie wydanie z dużą kolorową broszurą ze zdjęciami ze światowego tournée 1992 roku.(40 stron + wkładka) jest poszukiwane szczególnie. Cena: 30–80 euro za komplet.
Gdzie szukać czarnych „białych kruków”?
Japonia
Japońskie tłoczenia Dire Straits są konsekwentnie wysoko oceniane przez audiofilów i kolekcjonerów. Powody są prozaiczne i eleganckie jednocześnie: Japonia miała, i ma, obsesję na punkcie jakości produkcji fizycznej. Winyl był cichy. Lacquery były cięte przez lokalnych inżynierów, którzy traktowali swoje rzemiosło bardzo poważnie. OBI dodawało kontekstu kulturowego.
Japońskie tłoczenia Dire Straits są konsekwentnie wysoko oceniane przez audiofilów i kolekcjonerów. Powody są prozaiczne i eleganckie jednocześnie: Japonia miała, i ma, obsesję na punkcie jakości produkcji fizycznej.

Japoński Dire Straits to też wyjątkowy fenomen rynkowy: każdy album miał swój japoński odpowiednik wychodzący mniej więcej jednocześnie z wersją europejską, często z bonusowym materiałem w postaci dołączanych książeczek.
Niemcy
Niemieckie tłoczenia z wytwórni Phonogram/PolyStar są doceniane za ciszę tła i precyzję. Making Movies i Love Over Gold w wersji niemieckiej brzmią często bardzo dobrze, zwłaszcza wczesne warianty z matrycą A1/B1. Ceny rozsądne — 15–40 euro za VG+.
Australia
Australijskie tłoczenia kilku albumów, szczególnie Alchemy i Brothers in Arms, są przez australijskich kolekcjonerów „ich własnym” obiektem kultu, ale znane są i za granicą. Lokalne wytwórnie tłoczyły na solidnym winylu, czasem z lepszym cięciem niż robiono to w Europie.
Francja (promo 12″, Vertigo – 6863 201)

Francuski promo 12″ (33 ⅓ RPM) jednostronny maxi-singiel „Telegraph Road” zawiera rzadką wersję o długości 14:37, poprzedzającą oficjalne wydanie albumu Love Over Gold. To jeden z najbardziej poszukiwanych singli Dire Straits na rynku kolekcjonerskim — ceny potrafią dobić nawet do 150–300 euro za NM.
Napis na etykiecie „Hors Commerce”, oznaczający „Nie na sprzedaż” lub „Niekomercyjny”, dodaje tej płytce ekskluzywności, dzięki czemu jest to prawdziwy skarb dla entuzjastów płyt winylowych i wielbicieli Dire Straits.
Ten singiel to taki odpowiednik najbardziej poszukiwanych singli The Beatles, szczególnie promocyjnego „Love Me Do”.
Post scriptum: Bootlegi: co to jest i co z tym zrobić
Termin „bootleg” w kontekście Dire Straits oznacza dwie różne rzeczy i trzeba je rozdzielić.
Bootleg koncertowy — nielegalne nagranie live, wydane bez zgody artysty. Dire Straits mają bogatą kulturę takich wydawnictw. Znane bootlegowe wytwórnie wydające Dire Straits na winylu to m.in. Reefer Records, Imtrat, Vertex i Swingin’ Pig. Vertex wydał kultowe trójpłytowe live z Wembley Arena z 4 lipca 1985 roku, z udziałem Stinga i Pete’a Townshenda. Takie bootlegi są wśród kolekcjonerów traktowane z życzliwością — zachowują muzykę, która inaczej by zginęła. Ceny: od kilku do kilkudziesięciu euro.
Podróbka (counterfeit) — to zupełnie inna sprawa. To nielegalna kopia oficjalnego wydania, spreparowana żeby wyglądać jak oryginał. Sprzedawana jako „first UK pressing” albo „original pressing”, w rzeczywistości tłoczona ze skanerów okładek i cyfrowych plików audio. I tu nie ma życzliwości — to zwykłe oszustwo.
One more thing…
Dire Straits to jeden z tych zespołów, których winyle mają sens na każdym poziomie kolekcji. Możesz zacząć od znalezionego w sklepie z używanymi rzeczami angielskiego Brothers in Arms za pięć złotych i cieszyć się nim latami. Albo możesz przez pół roku polować na pierwsze japońskie tłoczenie Love Over Gold z OBI w stanie bliskim mint i traktować je jak artefakt.
Oba podejścia są właściwe.
Knopfler napisał raz, że gitara to instrument, który rozumie wszystko bez słów. Winyl ma to samo w sobie — coś, czego żaden plik audio nie oddaje. Ta faktura, ten ciężar, ten czas, który musiał minąć żeby z lacquera powstała matryca, z matrycy płyta, z płyty twoja kolekcja.
Szukaj. Sprawdzaj matryce. Nie ufaj zbyt niskim cenom. Czytaj komentarze na Discogs. I kiedy w końcu puścisz to właściwe tłoczenie — zamknij oczy i posłuchaj, co Knopfler robił z tym Fenderem w 1978 roku. Miodzio.
