Australijska okładka albumu With The Beatles nie była jedynie późniejszym przedmiotem zainteresowania kolekcjonerów. Jak po raz pierwszy udokumentowano w książce Glenna A. Bakera „The Beatles Down Under” (Sydney: Wild & Woolley, 1982), zmieniona na miejscu okładka wywołała wówczas prawdziwe tarcia, z których najbardziej zapadło w pamięć zdarzenie podczas przyjęcia zorganizowanego przez EMI w hotelu Southern Cross w Melbourne.

Cliff Baxter, menedżer EMI w stanie Wiktoria, wspominał, jak John Lennon zareagował z gniewem, gdy zobaczył, że EMI (Australia) wydało album z innym projektem okładki: „Moim najżywszym wspomnieniem z tamtej sytuacji, poza koniecznością siłowego przepychania ludzi po sali i odsuwania ich od przytłoczonych Beatlesów, był John Lennon w stanie absolutnej wściekłości, ponieważ tutejsze EMI zaprojektowało inną okładkę do albumu With The Beatles. Musiałem ciągle wyjaśniać, że to zrobiono w centrali w Sydney i nie miało to ze mną absolutnie nic wspólnego”.
Kevin Ritchie, ówczesny krajowy kierownik ds. promocji w EMI (Australia), również stał się obiektem gniewu Lennona po tym, jak wręczył zespołowi egzemplarze australijskiego albumu podczas spotkania w hotelu Sheraton w Sydney: „Myślałem, że postępuję słusznie, wręczając im egzemplarze ich nowego albumu, ale to tylko ponownie wywołało burzę. John natychmiast mnie odesłał i zamierzał skontaktować się z zarządem w Londynie, aby mnie spowodować moje zwolnienie i wywalenie z pracy wszystkich z australijskiego oddziału. Poniosłem konsekwencje, ponieważ byłem jedyną osobą, z którą mieli kontakt. Wszyscy w EMI chowali się za zamkniętymi drzwiami, myśląc: »O rany, to największa rzecz, z jaką mieliśmy w tej firmie do czynienia, a my postąpiliśmy wobec nich niewłaściwie«. Gdy tylko sprawa ucichła, John o tym zapomniał i wszystko znów wróciło do normy”.

Bill Robinson, menedżer ds. artystów i repertuaru EMI w Australii wyjaśnił później, że zmiana wynikała raczej z praktycznych ograniczeń produkcyjnych niż z chęci odejścia od brytyjskiego projektu: „Chętnie użylibyśmy angielskiej okładki, gdybyśmy tylko mogli. W tamtych czasach nie było mowy o importowaniu negatywów filmowych do okładek – związki zawodowe na to nie pozwalały. Musieliśmy ponownie sfotografować wszystko na podstawie okładek z zagranicy, które nam przesłano. Jednak okładka albumu With The Beatles była bardzo zacieniona i niewyraźna, a nasi drukarze – a dysponowaliśmy wówczas wyłącznie drukarkami typograficznymi – zupełnie sobie z nią nie poradzili, więc musieliśmy stworzyć zupełnie nową z ładnymi, wyraźnymi i ostrymi zdjęciami. Próbowaliśmy to wszystko wyjaśnić Beatlesom, ale jestem pewien, że nam nie uwierzyli”.
Komentarz Robinsona wskazuje na szerszy kontekst lokalnego środowiska produkcyjnego, w którym na początku lat 60. wytwarzano australijskie okładki płyt. Problem nie sprowadzał się jedynie do preferencji artystycznych, ani nawet do samych niedogodności technicznych. Odzwierciedlał on również realia przemysłowe i polityczne australijskiej branży poligraficznej, a w szczególności wpływ dwóch głównych związków zawodowych z siedzibą w Nowej Południowej Walii, działających wówczas w tej dziedzinie: Związku Pracowników Przemysłu Poligraficznego Australii (PIEUA) oraz Zjednoczonego Związku Pracowników Branży Poligraficznej (APTEU).
Konkurując ze sobą do połowy 1966 roku, każdy z nich był głęboko zainteresowany ochroną pracy lokalnych członków, w tym sposobu, w jaki zdjęcia powinny być wykonywane i wykorzystywane do tworzenia materiałów drukowanych. Mówiąc w uproszczeniu, oczekiwano, że materiały drukowane przeznaczone na rynek australijski powinny być produkowane lokalnie przez pracowników zrzeszonych w związkach, a nie wytwarzane bezpośrednio z importowanych z zagranicy materiałów, takich jak negatywy fotograficzne.
W przypadku okładek płyt oznaczało to zazwyczaj, że grafika na przedniej okładce była odtwarzana na podstawie lokalnie wykonanych negatywów (tj. zdjęć) wykonanych na podstawie zagranicznych okładek, podczas gdy tylne okładki, zawierające więcej tekstu, były zazwyczaj składane od nowa w Australii.
W tym kontekście łatwiej jest zrozumieć, dlaczego okładka lokalnego australijskiego wydania <em>With The Beatles</em> stanowiła problem. Oryginalna brytyjska okładka opierała się na miękkim, cieniowanym, kontrastowym zdjęciu. Odtworzenie tego obrazu w Australii na podstawie lokalnie sfotografowanej kopii brytyjskiej okładki wiązałoby się już z utratą jakości. Trudność tę potęgowały jeszcze metody drukarskie powszechnie stosowane wówczas przez australijskie zakłady poligraficzne. Na początku lat 60. lokalne drukarnie nadal w dużym stopniu opierały się na druku typograficznym, procesie o oczywistych ograniczeniach, jeśli chodzi o subtelne odwzorowanie fotografii. Trudno było czysto odtworzyć pełną kolorystykę, przejścia tonalne i drobne szczegóły, a ponadto mogło to być kosztowne.
Nie jest zatem zaskakujące, że australijska okładka płyty LP wykorzystująca brytyjski oryginał grafiki albumu With The Beatles wyglądałaby na wyraźnie ziarnistą lub zamazaną, szczególnie w takich miejscach jak kołnierzyki i ciemniejsze elementy ubioru muzyków. Firma EMI (Australia) mogła uznać, że odtworzenie tego zdjęcia w akceptowalnej jakości na 12-calowej płycie LP byłoby albo technicznie niezadowalające, albo nieopłacalne z komercyjnego punktu widzenia, albo nawet jedno i drugie.
Rozwiązaniem okazała się nowa, lokalnie stworzona okładka, zaprojektowana w krótkim czasie przez Andrew Bokora. Zamiast próbować naśladować mroczne, klimatyczne zdjęcie Roberta Freemana, Bokor zastosował sprawdzone komercyjne podejście: projekt z „pływającymi głowami”. Był to prosty, przejrzysty i bardzo czytelny układ, oparty na oddzielnych, ostrych portretach fotograficznych czterech członków zespołu The Beatles, a nie na jednym, pełnym cieni zdjęciu grupowym. Z punktu widzenia druku miało to sens praktyczny. Projekt ten pozwolił uniknąć najtrudniejszych aspektów odwzorowania brytyjskiego oryginału, jednocześnie umieszczając twarze członków zespołu w widocznym miejscu na przedniej stronie okładki, co stanowiło główny atut sprzedażowy w przypadku szybko zmieniającego się rynku albumów popowych.
W tym kontekście okładka australijska staje się łatwiejsza do zrozumienia. Nie była to jedynie nieostrożna zamiana ani po prostu prowincjonalna przeróbka. Było to szybkie lokalne rozwiązanie bardzo konkretnych ograniczeń produkcyjnych, technicznych i ekonomicznych. Nie sprawiło to oczywiście, że projekt ten stał się akceptowalny dla członków zespołu, którzy wyraźnie postrzegali go jako nieautoryzowaną zmianę wyglądu ich albumu, ale wyjaśnia to, dlaczego EMI (Australia) zdecydowało się na taki krok.


Jest jednak jeszcze jeden interesujący szczegół. Mimo tych ograniczeń, EMI (Australia) dwukrotnie wykorzystało jednak oryginalny brytyjski design na okładkach swoich EP-ek: najpierw jako prostą, monochromatyczną wersję w przypadku The Beatles No. 1, a później ze zredukowanym cieniem i zwiększoną ziarnistością na okładce All My Loving. Pod względem wizualnym okładki tych EP-ek wydają się czerpać z tego samego obrazu źródłowego, ale z punktu widzenia druku nie były one tym samym wyzwaniem, co pełnowymiarowa okładka LP. Mniejszy format, brak laminowania oraz zmieniona obróbka tonów oznaczały, że obraz można było odtworzyć na poziomie zaledwie akceptowalnym, zamiast wymagać od niego takiego samego efektu wizualnego, jaki miała zapewnić okładka pełnego 12-calowego albumu.
Jeśli przyjrzeć się uważnie okładce All My Loving, widać, że ilustracja na EP-ce nie jest płynnie wygładzona; ma twardszą, bardziej ziarnistą fakturę. Jednak w formacie EP taki kompromis był wystarczający. Kontrowersyjna australijska okładka LP wyróżnia się zatem nie dlatego, że brytyjski obraz był całkowicie bezużyteczny w Australii, ale dlatego, że ówczesne ograniczenia techniczne, przemysłowe i ekonomiczne utrudniały jego zadowalające odtworzenie w większym formacie albumowym.
Pod koniec lat 60. sytuacja ta zaczęła się zmieniać. Nowsze metody drukarskie, w tym litografia offsetowa, stopniowo poprawiały jakość reprodukcji grafiki fotograficznej, a połączenie konkurujących ze sobą związków drukarskich przyczyniło się do przekształcenia krajobrazu przemysłowego. Australijska okładka albumu <em>With The Beatles<em> należy w dużej mierze do wcześniejszego okresu, kiedy lokalne przepisy związkowe, praktyki drukarskie i ograniczenia techniczne mogły w sumie doprowadzić do powstania okładki znacznie różniącej się od jej brytyjskiego odpowiednika.
Jaesen Jones, Australijski historyk Beatlesów
(przedruk za zgodą z: I Am The Platypus)