W historii The Beatles niewielu muzyków spoza składu miało okazję realnie wpłynąć na ich brzmienie. Podczas gdy miano „piątego Beatlesa” sprawiedliwie zarezerwowane jest dla ich genialnego producenta, George’a Martina, istnieli ludzie, którzy w krytycznych momentach musieli przejąć pałeczkę (a konkretnie – pałeczki) od Ringo Starra. Jednym z nich był Andy White.
Trzech perkusistów, jedna piosenka
Jest wrzesień 1962 roku. The Beatles próbują zarejestrować swój debiutancki singiel „Love Me Do” w studiach Abbey Road. George Martin nie jest jednak zadowolony. Pierwsza wersja z czerwca, z udziałem Pete’a Besta, brzmiała „ociężale”. Kiedy 4 września zespół wraca do studia z nowym perkusistą, Ringo Starrem, Martin wciąż kręci nosem.
Gdy 11 września muzycy pojawiają się w studio po raz trzeci, czeka ich niespodzianka. W kabinie perkusyjnej siedzi już Andy White – profesjonalista wynajęty przez Rona Richardsa, producenta EMI (Martina nie było tego dnia w studio). Ringo, zepchnięty na boczny tor, musiał zadowolić się grą na tamburynie.
Powszechnie uważa się, że Martin był „niezadowolony”, ale sytuacja była raczej bardziej złożona: Ringo dołączył do zespołu zaledwie dwa tygodnie przed sesją 4 września i był niedostatecznie przygotowany do pracy studyjnej. Inżynier Ken Townsend wspomina też, że McCartney był niezadowolony z timingu Ringo. Decyzja o zatrudnieniu White’a nie była wyłącznie oceną umiejętności Ringo, ale była po części standardową praktyką branżową tamtej epoki wobec nowych, niesprawdzonych perkusistów.
– Zostałem zatrudniony na trzygodzinną sesję. Nie powiedziano mi nawet, dla kogo będę grał – wspominał po latach White. – Ringo nie wyglądał na zadowolonego.
Z Whitem na perkusji The Beatles nagrali tamtego dnia „Love Me Do” (ze Starrem grającym na tamburynie), „PS I Love You” (Starr grający na marakasach, White grający na bongosach) i wczesną wersję „Please Please Me”.
Dziś fani mogą łatwo sprawdzić, kogo słuchają: jeśli w „Love Me Do” słychać tamburyn, na perkusji gra Andy White. Jeśli tamburynu brak – to wersja z Ringo Starrem.
Wersja „Love Me Do” z perkusją Starra została wykorzystana na wczesnych brytyjskich tłoczeniach singla w 1962 roku, a wersja z Andy Whitem grającym na perkusji pojawiła się na pierwszych amerykańskich tłoczeniach w 1964 roku i wszystkich późniejszych wydaniach singla, a także na debiutanckim albumie Beatlesów Please Please Me. White nigdy więcej nie zagrał dla Beatlesów, ale później brał udział w nagraniu kilku albumów z hołdem dla Beatlesów. Nadal żył muzyką, spędzając wiele lat jako nauczyciel i zawodowy sędzia gry na perkusji w szkockich orkiestrach dudziarskich.
Od dudziarza do legendy rock’n’rolla
Andy White, urodzony w 1930 roku w Stranraer (Szkocja), nie był amatorem. Swoją przygodę z rytmem zaczął w wieku 12 lat w orkiestrze dudziarskiej. Niektórzy twierdzą, że White niemal nie słyszał na lewe ucho i wada ta nigdy nie przeszkodziła mu w wyczuciu „beatu”, ale żadne wiarygodne źródło nie potwierdza tej informacji. Zanim trafił do Abbey Road, przeszedł twardą szkołę grania w orkiestrach jazzowych i u boku gwiazd takich jak Bill Haley czy Chuck Berry. To on nadał rytm hitowi „It’s Not Unusual” Toma Jonesa i pracował z samą Marlene Dietrich.
Jimmy Nicol: Dziesięć dni w oku cyklonu
White nie był jedynym perkusistą, który musiał „ratować” sesje lub koncerty Beatlesów. W czerwcu 1964 roku, tuż przed światową trasą koncertową, Ringo Starr zasłabł i trafił do szpitala z zapaleniem migdałków. Epizod ten wykreował kolejnego bohatera jednej chwili – Jimmy’ego Nicola.
Podczas gdy White był spokojnym muzykiem sesyjnym, Nicol został wrzucony prosto w paszczę Beatlemanii. W ciągu 24 godzin kupił garnitur, ściął włosy i stanął na scenie przed tysiącami wrzeszczących fanów w Danii, Holandii, Hongkongu i Australii.
Był to jednak brutalny skok na głęboką wodę. Po kilkunastu dniach chwały (od 3 do 14 czerwca 1964), gdy Ringo wyzdrowiał i dołączył do kolegów w Melbourne, Nicol po prostu spakował torbę, odebrał złoty zegarek (Eterna-matic z grawerem „From The Beatles and Brian Epstein to Jimmie – with appreciation and gratitude„) od menedżera Briana Epsteina i po cichu wrócił do domu. Jak sam później mówił:
„Zastąpienie Ringo było najgorszą rzeczą, jaka mi się przytrafiła. Przedtem byłem całkiem szczęśliwy zarabiając 30-40 funtów tygodniowo. Kiedy tytuły prasowe zniknęły, zacząłem umierać.”.
Powrót do korzeni z The Smithereens
Historia Andy’ego White’a zakończyła się jednak znacznie spokojniej. W 2008 roku, mając blisko 80 lat, White został zaproszony przez amerykańską grupę The Smithereens, by zarejestrować nową wersję „P.S. I Love You”. Był to symboliczny hołd dla muzyka, który choć przez lata pozostawał w cieniu, do samego końca zachował techniczną precyzję, która niegdyś zaintrygowała samego George’a Martina.
White zmarł w 2015 roku, pozostawiając po sobie dziedzictwo ukryte w rytmie piosenek, które zna cały świat.
Oto ich losy nagrań, w których brał udział Andy White:
| 1. „Love Me Do” | ||
| 1962 | Wersja Ringo (bez tamburynu) Singiel UK | Wydana tylko na pierwszym nakładzie singla (45 obr./min) na rynku brytyjskim. Matrycę prawdopodobnie zniszczono lub nadgrano i zastąpiono wersją White’a. Dziś dostępna na Past Masters i stronie B singla Now and Then (2023). |
| 1963– | Wersja White’a (z tamburynem) LP / Kompilacje | Trafiła na debiutancki album Please Please Me (1963) oraz EP-kę The Beatles’ Hits. Użyta na pierwszych tłoczeniach amerykańskich (Tollie, kwiecień 1964) i na wszystkich późniejszych wydaniach singla. Słyszana na kompilacjach 1962–1966 („Czerwony Album”) i 1. Wskaźnik identyfikacji: słyszysz tamburyn — gra Andy White. |
| 2. „P.S. I Love You” | ||
| 1962– | Wersja White’a (z marakasami Ringo) Jedyna wersja | Jedyna wydana wersja studyjna. Strona B singla „Love Me Do” i Please Please Me. Uwaga: White grał tu na bongosach lekkim rytmem cha-cha-chá — nie na standardowej perkusji. Ringo na marakasach. Obecna we wszystkich dostępnych wersjach albumowych (poza nagraniami koncertowymi i sesjami BBC). |
| 3. „Please Please Me” | ||
| 1962 | Wczesna wersja (11 września) Niewydana | Nagrana bez harmonijki. White twierdził (BBC, 2012), że słyszy swój własny brzmienie perkusji w wydanej wersji hitu — kwestia pozostaje sporna. Sesja 11 września była jedynym dniem, w którym White grał z Beatlesami. |
| 26 XI 1962 | Wersja hitowa (Ringo Starr) Singiel / LP | Ostateczna, znana wersja — nagrana dwa tygodnie po sesji z White’em. Na perkusji Ringo Starr, tym razem już z jego charakterystycznym zestawem Ludwiga. Wydana jako singiel (11 stycznia 1963) i na albumie Please Please Me. |