Czasem, a w moim przypadku nawet często, podróże stykają się z muzyką. Tak było i tym razem. Meldując się w marcu 2026 w niewielkim hoteliku w Hanoi w Wietnamie, spostrzegłem stojący obok bardzo stary gramofon, a na nim czarnego, starego winyla. Kto obserwuje mnie na Instagramie wie, że często wrzucam tam fotki zabytkowych gramofonów, więc i tym razem wziąłem do ręki telefon żeby zrobić zdjęcie i dokładnie w tym samym momencie zorientowałem się, że na czarnej etykiecie winyla znajduje się nazwa wytwórni Muza i tajemniczy tytuł Dies Irae. Płyta z Polski! Zaginiona gdzieś w Wietnamie…

Młoda recepcjonistka nie potrafiła wyjaśnić mi skąd się u nich znalazł winyl z Polski. A tym bardziej z muzyką klasyczną. Krótkie oględziny upewniły mnie, że mam do czynienia z autentyczną płytą wytłoczoną w 1968 roku w Polsce.
Sam nie gustując w muzyce klasycznej zanurkowałem w odmęty internetu, żeby dowiedzieć się, że „Dies Irae – Auschwitz Oratorium” to monumentalny utwór chóralno-oratoryjny skomponowany przez Krzysztofa Pendereckiego w 1967 roku. Powstał jako tribute — upamiętnienie ofiar Holokaustu, a szczególnie tych z hitlerowskiego obozu Auschwitz-Birkenau, co jest zaznaczone w jego niemieckim podtytule Oratorium zum Gedenken an die ermordeten in Auschwitz. Prawykonanie odbyło się 16 kwietnia 1967 roku podczas międzynarodowych uroczystości w Oświęcimiu.
Kompozycja została napisana na trzy głosy solowe, chór mieszany i dużą orkiestrę, a Penderecki sam dobierał fragmenty tekstów (m.in. z Psalmu 114, Apokalipsy, Ajschylosa, Paula Valéry’ego, Louisa Aragona czy Tadeusza Różewicza), tłumacząc je na łacinę.
Płytę pewnie przywiózł do Wietnamu jakiś miłośnik muzyki klasycznej jeszcze pod koniec lat 60-tych. Na pierwszy rzut oka wyglądała na mocno zgraną i bardzo doświadczoną przez swoje niemal 60 lat istnienia. Wyglądało jednak na to, że od dawna pełniła już tylko i wyłącznie rolę dekoracyjną, choć podobno Dies Irae uważana jest za jedną z najważniejszych kompozycji religijnych i pamięciowych XX wieku.
Na drugiej stronie płyty znalazły się dwa inne utwory: „Polymorphia” skomponowana w 1961 roku na 48 istrumentów smyczkowych oraz „De Natura Sonoris” skomponowana w 1966 roku na orkiestrę.
Płyta, którą znalazłem w Hanoi ma numer katalogowy XL 0413 i jest wersją mono. Wersja stereo została wydana w tym samym roku i była opatrzona numerem SXL 0413. Ta druga często miała niebieskie etykiety (choć niewyłącznie).
Wytwórnia Polskie Nagrania „Muza” była w tym czasie głównym polskim labellem wydającym muzykę klasyczną, jazzową i rozrywkową; działalność tej firmy wywodzi się z połączenia Fabryki Płyt Gramofonowych Muza i państwowego przedsiębiorstwa „Polskie Nagrania” po 1956 r.