Introducing The Beatles będąca pierwszą płytą długogrającą The Beatles wytłoczoną za oceanem padła ofiarą najbardziej spektakularnego oszustwa w historii muzyki, w wyniku którego na rynek w USA trafiły miliony podrobionych płyt i pierwotnie niemal nikt się nie zorientował.
Amerykański oddział EMI, Capitol Records, początkowo odrzucił ofertę wydania debiutu Beatlesów. Prawa do dystrybucji w USA przejęła więc spółka afiliowana EMI — Transglobal — i podpisała umowę z niewielką chicagowską wytwórnią Vee-Jay, specjalizującą się w R&B i jazzie. Płyta ukazała się 10 stycznia 1964 roku — zaledwie 10 dni przed Capitol’s Meet the Beatles! Tydzień po premierze Vee-Jay otrzymała jednak nakaz sądowy wstrzymujący dystrybucję. Okazało się, że spółka Beechwood Music — wydawnicza filia Capitol Records — posiadała amerykańskie prawa do „Love Me Do” i „P.S. I Love You”, które znalazły się na albumie bez odpowiedniej licencji. Vee-Jay szybko zastąpiła obie piosenki innymi tytułami (m.in. tytułowym „Please Please Me”) i walka prawna toczyła się przez cały 1964 rok.
Na mocy ugody z 9 kwietnia 1964 roku Vee-Jay otrzymała licencję na dystrybucję posiadanego materiału Beatlesów do 15 października 1964 roku, po czym wszelkie prawa miały przejść do Capitol. W tym czasie sprzedano około 1 300 000 kopii mono i około 41 000 stereo. Kopie stereo stanowiły zaledwie 3,1% całości — co czyniło je wyjątkowo rzadkimi. Właśnie na to liczyli fałszerze: praktycznie wszystkie podróbki udają wersje stereo, choć faktycznie grają w mono i nie mają słowa „stereo” na etykiecie.
Nawet w Polsce można znaleźć takie podróbki na Allegro czy OLX-ie. Ostatnio znalazłem nawet ofertę sprzedaży takiej płyty za… 500 zł!

Poniżej wklejam zdjęcia mojego fake’owego egzemplarza.
Okładka
Choć płyta ma z przodu opis STEREOPHONIC i numer katalogowy edycji stereo (SR 1062) to na odwrocie pojawia się już numer edycji mono (VJLP 1062). Inne cechy charakterystyczny demaskujące fałszerstwo to brak cienia postaci George’a Harrisona (powinien się pojawić blisko prawej krawędzi okładki), a także połączenie przodu sugerującego edycję stereo z tyłem typu „Title Back”, który w 100% występował tylko przy edycji mono.


Etykiety
To wystarczy spojrzeć, żeby rozpoznać falsyfikat: nazwa zespołu w 100% powinna znajdować się nad dziurką tuż pod tytułem płyty.


Matryce
Mój egzemplarz ma następujące numery matryc, choć pewno nie ma to zupełnie żadnego znaczenia:
Strona 1: 63-3402-RE-1
Strona 2: 63-3403-6
Podziel się swoją opinią